Najtrudniejsza Droga Krzyżowa

Najdłuższa i najtrudniejsza droga, jaką chrześcijanin ma do przebycia, to droga z głowy do serca, od teorii do praktyki, od wiedzy na temat Jezusa i Ewangelii do życia według przykazania miłości. To prawdziwa droga krzyżowa – pełna upadków i powstań. Podejmuj ją każdego dnia na nowo. I trzymaj się! Trzymaj się mocno! Trzymaj się krzyża Chrystusa!

W Wielkim Poście wiele razy i na wiele różnych sposobów (nabożeństwa drogi krzyżowej czy Gorzkich Żali) rozważamy Mękę Pańską – cierpienie Jezusa od modlitwy w Ogrójcu aż po śmierć na Krzyżu. Warto jednak zadać sobie pytanie: czy jestem jedynie biernym obserwatorem tych wydarzeń, czy raczej próbuję przeżyć to wszystko „na sobie”?

Niestety, bardzo często można odnieść wrażenie, że jako wierzący i praktykujący chrześcijanie jesteśmy genialnymi teoretykami. Bardzo dużo wiemy na temat Jezusa i Jego nauki, dość dobrze znamy Pismo Święte, znamy też naukę Kościoła. Wszystko wygląda pięknie, dopóki nie spojrzy się na praktykę naszego życia. Ewangelia jawi się wówczas jako piękny tekst, który porusza serce, wyciska łzy, ale… nie jest czymś, co można odnaleźć w naszej chrześcijańskiej codzienności!

W Wielkim Poście będziemy wielokrotnie wzywani do nawracania się, czyli zmiany myślenia – z ludzkiego na Boże. Jednak nie mamy poprzestać na samym myśleniu! Prawdziwe nawrócenie to podjęcie drogi z głowy do serca, od słów do czynów – i to w każdej dziedzinie mojego życia. Nie ma pozostać we mnie nic, co jest moje, co jest ze mnie, co jest mną. Nie mam już żyć ja, ale ma żyć we mnie Chrystus (por. Ga 2,20). To prawdziwe nawrócenie.

Jest takie piękne starożytne rozważanie:

Chrystus nie ma już rąk,
ma tylko nasze ręce,
by czynić dzieła swoje.

Chrystus nie ma już nóg,
ma tylko nasze nogi,
aby iść dzisiaj do ludzi.

Chrystus nie ma już ust,
ma tylko nasze usta,
aby mówić dzisiaj o sobie.

Chrystus nie ma już sił,
ma tylko nasze siły,
by prowadzić ludzi do siebie.

Chrystus nie ma już Ewangelii,
którą by oni jeszcze czytali.
Lecz to, co mówimy i czynimy
jest Ewangelią, która właśnie się pisze.

Jesteśmy stworzeni na obraz Chrystusa i mamy się do Niego upodabniać. Na chrzcie świętym otrzymaliśmy godność chrześcijanina, czyli kogoś, kto ma być dla innych Chrystusem. Inni, patrząc na nas, mają (i bardzo często tego oczekują) widzieć Tego, którego imię nosimy. Oczekują od nas świadectwa, że Ewangelia może wydarzyć się również dzisiaj, że jest ona Słowem, które nie pozwala nam spać spokojnie wtedy, gdy nasze życie odbiega od Miłości, która jest w niej opisana.

Jesteśmy przedłużeniem przebitych rąk i nóg Jezusa. Niewierzący bądź ci, którzy żyją z dala od Boga i Kościoła, patrzą najpierw na nas – jaki obraz Chrystusa sobą reprezentujemy. Od tego, w jakim stopniu obraz Boży, który mamy w sobie, jest wykrzywiony przez grzech, zależy to, jak inni patrzą na Jezusa, na którego się powołujemy jako na naszego Boga i Pana. Obraz Boży jest w nas wykrzywiony przez grzech. Dlatego w sytuacji grzechu najlepszym świadectwem, jakie może dać chrześcijanin, jest bezzwłoczne nawracanie się. Nie czekam, nie tkwię w grzechu, ale proszę Boga o przebaczenie, oddaję się Jego Miłosierdziu i idę dalej swoją drogą. Drogą pełną upadków – to prawda. Ale też drogą pełną powstań. To chrześcijańska droga wprowadzania Ewangelii w życie. I, zdaje się, najtrudniejsza z dróg krzyżowych, jakie uczeń Chrystusa ma do przebycia.

W Wielkim Poście idziemy za Jezusem Jego drogą krzyżową. Idziemy krok w krok. Pytanie tylko: czy jako jeden z gapiów, czy jako naśladowca? „Jeśli kto chce iść za mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!” (Łk 9,23). Jezus nie sprząta drogi krzyżowej z kamieni i pyłu, nie wygładza jej i nie wykłada asfaltem, ale pokazuje sens naszego trudu, wyrzeczenia, cierpienia, które podejmujemy, by stać się jak On, by stać się Nim samym. Św. Paweł pisał: „(...) razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża” (Ga 2,19). Przybij swoje ręce i swoje nogi do krzyża – pozwól Jezusowi dysponować sobą: swoimi siłami, swoimi ustami, swoim życiem. Staniesz się żywą Ewangelią. Wielki Post to nie tylko z głowy do serca, ale jeszcze niżej – do stóp bliźniego. To czas, w którym przebywamy drogę od popiołu na głowie do wody, która obmywa nogi drugiemu człowiekowi. I o to właśnie chodzi! Wtedy Wielkanoc, na którą tak bardzo czekasz, wydarzy się w Tobie.


Darowizna dla Bractwa

Zapraszamy do wsparcia naszego Bractwa dowolną kwotą. Każda złotówka będzie przeznaczone na cele ewangelizacyjne i działania naszej formacji. Zapraszamy do ustawienia stałej subskrypji.

Sklepik Bractwa

Zapraszamy do kontatku:

Mirosław Pajdosz
koordynator sklepiku Bractwa

+48 501 031 882

 

tożsamość.net

Portal o mężczyznach i dla mężczyzn. Jego misją jest pomóc mężczyznom w ich rozwoju - by poczuli się odpowiedzialni za swoje rodziny i stali się ich prawdziwymi głowami.

Posłuchaj nasz Podcast

Polecamy

Bractwo św. Pawła

Jesteśmy męską formacją działającą na terenie archidiecezji gdańskiej. Naszym głównym zadaniem jest odczytywanie na nowo powołania mężczyzny do przewodzenia i przekazywania wiary w swoich rodzinach i w swoim otoczeniu oraz aktywizacja mężczyzn we wspólnocie Kościoła.

© 2018 Bractwo św. Pawła. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Mega Group