Bóg poruszony miłosierdziem

Wielki Post to dobra okazja do tego, by poruszyć temat spowiedzi świętej. Wytężmy zatem nasze intelektualne siły, by spróbować uchwycić istotę oraz znaczenie sakramentu pokuty i pojednania nazywanego w Tradycji Kościoła także „drugim chrztem”. Skąd taka nazwa? Efekt tego sakramentu jest taki sam jak chrztu świętego: zgładzenie wszystkich grzechów. Ponadto w początkach chrześcijaństwa, po chrzcie można było wyspowiadać się tylko raz w życiu, więc wówczas odpuszczenie grzechów było dosłownie „drugim chrztem”. Dopiero z czasem wprowadzono praktykę regularnej spowiedzi.

Dziś sakrament pokuty i pojednania jest dla chrześcijanina stałym elementem duchowego życia, momentem oczyszczenia i odnowienia duchowych sił – jest sakramentem, który towarzyszy w duchowym rozwoju, będąc niejako także jego warunkiem. Jednak wielu chrześcijan stroni od spowiedzi, unikając jej jak ognia. To prawda, że nie jest ona niczym przyjemnym – ani dla penitenta, ani dla spowiednika. Co bowiem może być przyjemnego w przemywaniu i opatrywaniu ran? Jaka przyjemność może wynikać z wypowiadania na głos najmroczniejszych naszych czynów?

Często to, co wspólne lub darmowe, jest zupełnie niedoceniane i nieszanowane. Rozglądając się wokół siebie, możemy bez problemu znaleźć oznaki bezmyślnego niszczenia tego, co jest wspólnym dobrem, co należy do wszystkich, czyli… do nikogo. W tej pokrętnej logice możemy chyba znaleźć źródło niezrozumienia darmowości odpuszczenia grzechów. Dar przebaczenia popełnionych win jest bardzo wielkim darem Miłosiernego Boga, ale często przez nas niezrozumiałym i niedocenianym. Aby odkryć jego wielkość, musimy najpierw uświadomić sobie, czym jest grzech. Nazwijmy go po imieniu: jest on wystąpieniem przeciwko miłości Stwórcy, jest odejściem od Życia i zwróceniem się ku śmierci. Jest wreszcie takim sposobem postępowania, który prowadzi człowieka do unicestwienia.

Jeśli w ten sposób spojrzymy na każdy nasz grzech, to zrozumiałymi staną się dla nas słowa psalmu: „Szczęśliwy człowiek, któremu odpuszczona została nieprawość, a jego grzech zapomniany. Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy” (Ps 32,1-2). Odkrycie prawdy o dramacie grzechu daje człowiekowi siłę do tego, by stanął przed Bogiem w całkowitej prawdzie o sobie: „Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy” (Ps 32,5). I tu na pomoc przychodzi nam pierwszy z warunków dobrej spowiedzi: rachunek sumienia. Często niezbyt się do niego przykładamy, jednak bez dobrego rachunku sumienia niezwykle trudno jest czynić postępy w rozwoju duchowym. Rachunek sumienia jest niczym innym jak po prostu skonfrontowaniem się z samym sobą. Błędnym jest myślenie, że polega on na zrobieniu listy grzechów. Rachunek sumienia ma pomóc nam poznać lepiej samych siebie. Mamy przyjrzeć się naszemu życiu nie tylko pod kątem tego, co mi się nie udało. Musimy również zauważyć dobro, które udało nam się uczynić. Wszystko to po to, byśmy mieli pełny obraz samych siebie. Dzięki rachunkowi sumienia możemy zdemaskować wroga, którym jest grzech, nazywając go po imieniu.

Jeśli będziemy rachunek sumienia robić regularnie, to łatwiej nam będzie rozpracować „taktykę grzechu” – dostrzeżemy schematy, w które wchodzimy grzesząc, oraz zauważymy okoliczności, które nas prowokują do grzechu. Dlatego też warto zadbać o codzienny rachunek sumienia. Wystarczy dosłownie parę chwil przed zaśnięciem, by przypomnieć sobie cały miniony dzień, dziękując Bogu za dobro, które wyszło z naszej ręki, a żałując za grzechy i zaniedbania. Wówczas łatwiej nam będzie przygotować się do spowiedzi świętej w rachunku sumienia bezpośrednio ją poprzedzającym.

Żal za grzechy otwiera nas na łaskę ich odpuszczenia w sakramencie pokuty i pojednania, bo to od niego właśnie rozpoczyna się tak naprawdę nasze nawrócenie. Odpuszczenie grzechów, którego możemy dostąpić w sakramencie pokuty i pojednania, prowadzi nas do tego, co św. Paweł ujmuje słowami: „razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2,19-20). Nie żyję już dla grzechu, lecz moje życie staje się życiem w łasce, czyli w zażyłości z Chrystusem. Dotknięcie tragedii własnego grzechu i odkrycie, że odpowiedzią na nią jest Chrystus, sprawia, że zbawienie, choć darmowe, staje się dla mnie czymś pożądanym i cennym, bo ten, komu wiele się daruje, bardziej miłuje.

Bardzo dobrze znamy historię syna marnotrawnego, który roztrwoniwszy swój majątek, żyjąc rozrzutnie, wraca do domu i wpada w ramiona miłującego ojca. Naszą uwagę przykuwają słowa opisujące postawę ojca wobec powracającego do domu syna: „A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go” (Łk 15,20). Tam, gdzie polskie tłumaczenie ma „wzruszył się głęboko”, łacińskie zawiera ciekawą propozycję „poruszony miłosierdziem”.

A zatem przypowieść o synu marnotrawnym i jego miłosiernym ojcu to rzecz o tym, czym jest i jakie jest Boże Miłosierdzie. Idąc dalej, to przypowieść o tym, jak działa Bóg w sakramencie pokuty i pojednania. Boże Miłosierdzie to miłość, która nie pozwala zostać w bezruchu. To miłość, która ciągle wychodzi naprzeciw. Taka jest miłość Boga do każdego człowieka, która najsilniej objawia się w takiej postaci właśnie w spowiedzi świętej. Ten sakrament ukazuje nam bardzo dobitnie, że na Bożą łaskę nie można w żaden sposób zasłużyć, lecz jest ona zupełnie darmowa.

Bóg jest Bogiem przebaczającym, to należy do Jego istoty. Można więc powiedzieć, że On przebaczył nam zanim jeszcze zgrzeszyliśmy. Przebaczenie to stała postawa Boga wobec nas. Jednak dopiero rachunek sumienia, żal za grzechy, postanowienie poprawy i szczere wyznanie win otwierają nas na przyjęcie tego daru – to nasze konkretne kroki powrotu do Miłosiernego Ojca. I to wystarczy, by On „poruszył się miłosierdziem” i „rzucił się nam na szyję” w odpuszczeniu grzechów. Bóg chce, byśmy stawali się do Niego podobni. Nie podejmiemy jednak żadnego wysiłku w tym kierunku, jeśli najpierw sami nie zauważymy, jak dalece od Niego się różnimy.

A jak się ma zadośćuczynienie Bogu i bliźniemu, czyli tzw. pokuta, do darmowości odpuszczenia grzechów? Zauważmy, że nie jest ono warunkiem rozgrzeszenia, bo to otrzymujemy wcześniej. Pokuta zadana nam na spowiedzi jest przypomnieniem o darmowości Bożego Miłosierdzia, byśmy Go nigdy nie zlekceważyli. Zadośćuczynienie ma być też pierwszym krokiem do zrealizowania w praktyce naszego postanowienia poprawy, które wyznajemy podczas spowiedzi.

Odpuszczenie grzechów to nie tylko wielki dar dla nas, ale także zadanie. Takiej miłości, która wychodzi naprzeciw, mamy uczyć się wobec naszych bliźnich. Miłość, która wychodzi, jest bowiem warunkiem spotkania, a spotkanie natomiast jest warunkiem jakiejkolwiek relacji. Dziękując Bogu za to, że wciąż wychodzi w naszą stronę w sakramencie pokuty i pojednania ze swoim przebaczeniem, pozwólmy Mu na to, by i nasze serca poruszył Miłosierdziem i uczynił zdolnymi do wychodzenia z przebaczeniem naprzeciw drugiemu człowiekowi.


Darowizna dla Bractwa

Zapraszamy do wsparcia naszego Bractwa dowolną kwotą. Każda złotówka będzie przeznaczone na cele ewangelizacyjne i działania naszej formacji. Zapraszamy do ustawienia stałej subskrypji.

Sklepik Bractwa

Zapraszamy do kontatku:

Mirosław Pajdosz
koordynator sklepiku Bractwa

+48 501 031 882

 

tożsamość.net

Portal o mężczyznach i dla mężczyzn. Jego misją jest pomóc mężczyznom w ich rozwoju - by poczuli się odpowiedzialni za swoje rodziny i stali się ich prawdziwymi głowami.

Posłuchaj nasz Podcast

Polecamy

Bractwo św. Pawła

Jesteśmy męską formacją działającą na terenie archidiecezji gdańskiej. Naszym głównym zadaniem jest odczytywanie na nowo powołania mężczyzny do przewodzenia i przekazywania wiary w swoich rodzinach i w swoim otoczeniu oraz aktywizacja mężczyzn we wspólnocie Kościoła.

© 2018 Bractwo św. Pawła. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Mega Group