Dyskretny urok zobowiązań

Mąż i żona siedzą w milczeniu przy kolacji, świecach i kieliszku wina. To ich 25. rocznica ślubu, ale obojgu nie jest wcale do śmiechu. W pewnym momencie mężczyzna wybucha: „Gdybym wtedy zabił człowieka, to dzisiaj bym po prostu wyszedł z więzienia wolny. A tak, to… ehhh”. Gdybym to, gdybym tamto… Meandry skołatanej męskiej psychiki próbował kilkanaście lat temu naświetlić polskiemu widzowi Marek Koterski przy pomocy Marka Kondrata, któremu udawanie tytułowego „Świra” szło szczerze, okrutnie (w sumie nawet okrutnie szczerze), wieloaspektowo i do kości. Taki np. dialog z matką: „– Gdybyś nie odszedł z uczelni byłbyś profesorem. – Nieee, byłbym naukowcem. – Więc nie wiem, jak ci pomóc. Jedz, może mało soli? (…) – Mam czterdzieści dziewięć lat. Siedem razy siedem. – Czterdzieści dziewięć lat. Ja mam siedemdziesiąt lat, dziesięć razy siedem. Całe życie masz jeszcze przed tobą. Gdybym ja miała życie przed sobą... – Ale mama już miała życie przed sobą. Też nie będę miał dwóch żyć”.

Ostrzeżenia przed pochopnym podpisywaniem życiowych cyrografów znajdują dzieci już w baśniach Braci Grimm – np. w historii o Młynarzu chwalipięcie, chciwym Królu i nieszczęsnej Młynarzównie. Główny anty-bohater baśni znany jest powszechnie w świecie anglosaskim jako Rumpelstilskin (dosł. „Jazgotliwy łowca skórek”). Wokół przekładu jego imienia na użytek polskiej literatury do dziś toczą się debaty, bo w wersji importowej nazywa się on również: Rupieć-Kopeć, Hałasik lub też ze skandynawska Titelitury, bądź Rumpelsztyk – co tłumacz, to nowe imię, a postać ta sama. Któż z nas nie słyszał jednak o Shreku (Ogr sztuk jeden w czterech epizodach)? Genialna bajka, taka część IV, z dedykacją dla wszystkich Kolegów w wieku okołoczterdziestkowym – o tym, jak to w kryzysie wieku średniego łatwo przechlapać cały misternie powierzony przez Stwórcę kapitał historii życia i relacji. Pamiętacie więc może takiego małego demonicznego kolesia, niby to handlarza, niby notariusza, który sprzedawał klientom spełnienie marzeń, jakoby za darmo, a zawsze kończyło się dennie i o wiele za drogo? To właśnie on, ten sam, co u Braci Grimm – Rumpelstilskin.

W życiu człowieka zdarza się przynajmniej jedna albo kilka takich chwil, których później może on przez całą resztę swoich dni z serca żałować, albo też na odwrót, wspominać je z radością i czerpać z nich siłę, nawet gdy „gromy biją z jasnego nieba”. Znakomita większość ludzi otrzymuje niewątpliwą szansę, aby tą najlepszą chwilą życia była przysięga małżeńska. Dlatego w XXI-wiecznej Polsce, a na Zachodzie już od dawna, organizacja wesel to cała machina i biznes generujący miejsca pracy i wzrost PKB. Podobnie huczne potrafią być kapłańskie prymicje (w pobożniejszych miejscach Ojczyzny połączone z „dociąganiem asfaltu” pod domostwo rodzinne prymicjanta), skromniej z natury wychodzą śluby zakonne. W czasach powszechnego poboru do wojska (skończyło się, jak na razie, w 2008 r.) w zbiorowej świadomości społecznej funkcjonowała także przysięga wojskowa („Przyjedź mamo na przysięgę”). No i teraz zagadka, ba, właściwie tajemnica – bo każdy człowiek jest zagadką w myśl klasycznego cytatu z Wisławy Szymborskiej: „Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono”. A jaka to zagadka? Czy przysięga, podpis, zobowiązanie stanie się dla mnie cyrografem, czy też rękojmią? Sznurem wisielca czy też liną wspinaczkową, wzwyż? I problem o kolejnym stopniu złożoności – na ile inni mogą zawisnąć i wspiąć się na moim słowie, na moim zobowiązaniu i życiu? Żona, dzieci, rodzina, koledzy, firma, Polska? Parafia, biskup, potrzebujący, cierpiący, cały Kościół?

A może lepiej wcale nie podpisywać, nie przysięgać? Kto tak powiedział? Jezus Chrystus: „A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5,34-37). No i klops, bo jak tu być prawdziwym mężczyzną bez żadnych zobowiązań? Jak zbudować społeczne – czyli po prostu międzyludzkie – zaufanie bez gwarancji, bez danego słowa? Nawet do spłaty kredytu trzeba się zobowiązać i żartów tutaj być nie może, a co dopiero w kwestii rodziny, wiary, ojczyzny? Może i daję innym tę linę, a może nie daję? Może taką linę niewidzialną – „Łap kto potrafi, ratuj się kto może”? Ojciec Jacek Salij tłumaczy, z jednej strony, że Jezus chce naszej wierności bez ozdobników, bez zaklinania rzeczywistości wielością obietnic. Z drugiej strony jednak przypomina, podając cytaty, że i nasz św. Paweł Apostoł w kilku przynajmniej swoich listach przysięga na samego Boga.

Czasem jednak rzeczywiście lepiej wcale nie przysięgać i nie podpisywać. W tym samym tekście („Wcale nie przysięgajcie. Tajemnice Biblii”) Ojciec Salij wspomina postać niezwykłą: „Franza Jägerstättera, młodego austriackiego rolnika, który odmówił złożenia przysięgi w wojsku hitlerowskim. „Nie mogę pogodzić mego sumienia z walką za Führera – wyjaśniał swoje stanowisko – nie mogę złożyć przysięgi wiążącej mnie wobec rządu prowadzącego niesłuszną wojnę”. Sąd nie zważał na to, że Jägerstätter był ojcem trojga małych dzieci, skazał go na śmierć i wyrok wykonano. Dziś jego imię wspominamy z czcią należną męczennikom”.

Kiedy wspominamy Żołnierzy Wyklętych, to pewnie wielu z nas przechodzą ciary na myśl o tym, w jakim potrzasku, w jakiej matni się oni znaleźli. Okręt II Rzeczpospolitej zatonął, szalupy ciekną, a upragniona wyspa to niegościnny wulkan plujący śmiercią, w najlepszym razie oszczerstwem. Można by wówczas rzucić wszystko w pierony, jak Apostołowie po śmierci Pana Jezusa niewiedzący o Jego Zmartwychwstaniu: „Ładnie było, ale się skończyło, jest poniedziałek, ryby czas łowić, bo żyć trzeba mieć za co” (por. J 21,3). Kto myślał, że chociaż Wyklęci zatoną, to sam Okręt wynurzy się z „morza czerwonego” za lat 50? Komu ślubowali? Czego się trzymali? Według Rozkazu Dowódcy Armii Krajowej z 12 grudnia 1942 r. Rota Przysięgi brzmiała następująco: „W obliczu Boga Wszechmogącego i Najświętszej Maryi Panny, Królowej Korony Polskiej, kładę swe ręce na ten Święty Krzyż, znak Męki i Zbawienia, i przysięgam być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił – aż do ofiary życia mego. Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej i rozkazom Naczelnego Wodza oraz wyznaczonemu przezeń Dowódcy Armii Krajowej będę bezwzględnie posłuszny, a tajemnicy niezłomnie dochowam, cokolwiek by mnie spotkać miało. Tak mi dopomóż Bóg”. W nierównej powojennej walce pozostało im już tylko to: „Być wiernym Ojczyźnie mej, Rzeczypospolitej Polskiej, stać nieugięcie na straży Jej honoru i o wyzwolenie Jej z niewoli walczyć ze wszystkich sił – aż do ofiary życia mego”.

I taka jest przede wszystkim rola pamięci o polskich Żołnierzach Wyklętych, o budapesztańskich studentach z Powstania Węgierskiego, o czechosłowackich bojownikach Praskiej Wiosny. O tym, że jak ludzie komuny lub innego diabelstwa nie chcieli, to się jemu po prostu w każdy dostępny dla nich sposób opierali, zamiast biadolić, wzdychać i podpisywać. Bo ślubowali – czy to według roty przysięgi, czy też – przede wszystkim – według głosu prawego sumienia. Nawet i zwłaszcza wówczas, kiedy opór i walka były z góry skazane na porażkę. Z góry, ale nie za pół wieku – oto „paradoks Wyklętych”! Zapamiętajmy Ich właśnie z tego, kiedy nadejdzie sobie taki „Dzień (widzianego w lustrze) Świra” albo „Dzień Shreka” czy innego „Rumpla”. Jeśli już nic innego do mnie nie przemawia, niech pozostanie owa prosta, dla chcącego żyć, alternatywa pomiędzy sznurem wisielca a liną wspinacza: „dyskretny urok zobowiązań”.

 


Darowizna dla Bractwa

Zapraszamy do wsparcia naszego Bractwa dowolną kwotą. Każda złotówka będzie przeznaczone na cele ewangelizacyjne i działania naszej formacji. Zapraszamy do ustawienia stałej subskrypji.

Sklepik Bractwa

Zapraszamy do kontatku:

Mirosław Pajdosz
koordynator sklepiku Bractwa

+48 501 031 882

 

tożsamość.net

Portal o mężczyznach i dla mężczyzn. Jego misją jest pomóc mężczyznom w ich rozwoju - by poczuli się odpowiedzialni za swoje rodziny i stali się ich prawdziwymi głowami.

Posłuchaj nasz Podcast

Polecamy

Bractwo św. Pawła

Jesteśmy męską formacją działającą na terenie archidiecezji gdańskiej. Naszym głównym zadaniem jest odczytywanie na nowo powołania mężczyzny do przewodzenia i przekazywania wiary w swoich rodzinach i w swoim otoczeniu oraz aktywizacja mężczyzn we wspólnocie Kościoła.

© 2018 Bractwo św. Pawła. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Mega Group