Pokreślona tablica

 Znowu tysiące myśli kotłują się w mojej głowie. Setki planów i pomysłów. A kolejny wydaje się lepszy od poprzedniego. Do tego dochodzą jeszcze obowiązki, problemy, zmartwienia. Cała ta kotłowanina zdaje się mnie wciągać i zalewać niczym wielokolorowe bagno. Czuję jak powoli zaczyna brakować mi oddechu, a gdzieś tuż pod powierzchnią świadomości coraz wyraźniej miga kontrolka z napisem „panika”.

W takich chwilach nawet najdroższe mi osoby potrafią być drażniące. Najchętniej odciąłbym się od nich na jakiś czas. Albo przynajmniej wyłączył fonię… Jednak oni, niczego nieświadomi, wciąż wchodzą w moje pole rażenia, co chwilę obrywając jakimś słownym rykoszetem. Wydają się być całkowicie pozbawieni instynktu samozachowawczego, kiedy po raz kolejny, z uporem maniaka pakują się na minę mojego gniewu i frustracji.

Na szczęście wiem, co w takich chwilach powinienem zrobić. Biorę do ręki marker i siadam przed zawieszoną na ścianie białą tablicą. Listę zaczynam tworzyć od rzeczy najłatwiejszych, z którymi będę mógł się uporać najszybciej: odkurzyć pokój, uzupełnić listę kandydatów do bierzmowania. Potem przechodzę do tych bardziej wymagających jak homilia na niedzielę czy kolejny felieton, którego zalążki kiełkują powoli tuż pod powierzchnią świadomości. Nadchodzi czas na zadania najtrudniejsze lub te najbardziej znienawidzone czyli pisanie podań, przeglądanie dokumentacji czy wizyty w urzędach. Już na samą myśl o nich dostaję spazmów. Na szczęście za kilka chwil nie będę musiał o nich myśleć, bo znajdą się na białej tablicy, a odciążony umysł poszybuje w górę, ku innym zadaniom, niczym uwolniony od zbędnego balastu balon. Każdy problem czy zadanie za pomocą czarnego markera niczym za dotknięciem magicznej różdżki wydostaje się z mojej przeciążonej głowy i materializuje przede mną. W jednej chwili to, co dusiło i przygniatało, staje się po prostu kolejnym zadaniem do wykonania. A ja lubię zadania. Uwolniony mogę z czystym umysłem przystąpić do metodycznego działania: problem pierwszy – wykonać, skreślić z listy, zapomnieć. I następny – wykonać, skreślić, zapomnieć. Biała tablica staje się coraz bardziej pokreślona. Specjalnie nie ścieram poszczególnych punktów. Kiedy na chwilę słabnę lub zaczyna brakować mi motywacji, patrzę na górę listy i napawam się triumfami. Nawet tymi małymi. Zrobione! Nie!! Ja to zrobiłem!!! A skoro dałem radę z wcześniejszymi, poradzę sobie i z kolejnymi. Małe sukcesy są jak rozpędówka, która nadaje prędkości przed tym decydującym skokiem.

Kolejny dzień, kolejne zadania, kolejna lista. Mam wrażenie, że z czasem robią się one coraz dłuższe i trudniejsze. Ale to dobrze. To znak, że się rozwijam i każdego dnia potrafię dokonać więcej. Każdego dnia poszerzam swoje granice. A po tylu zapisanych i pokreślonych tablicach nauczyłem się, że nie istnieje coś takiego jak problemy.

Są tylko wyzwania.
A ja lubię wyzwania.

 


Darowizna dla Bractwa

Zapraszamy do wsparcia naszego Bractwa dowolną kwotą. Każda złotówka będzie przeznaczone na cele ewangelizacyjne i działania naszej formacji. Zapraszamy do ustawienia stałej subskrypji.

Sklepik Bractwa

Zapraszamy do kontatku:

Mirosław Pajdosz
koordynator sklepiku Bractwa

+48 501 031 882

 

tożsamość.net

Portal o mężczyznach i dla mężczyzn. Jego misją jest pomóc mężczyznom w ich rozwoju - by poczuli się odpowiedzialni za swoje rodziny i stali się ich prawdziwymi głowami.

Nadchodzące wydarzenia

There are no up-coming events

Posłuchaj nasz Podcast

Polecamy

Bractwo św. Pawła

Jesteśmy męską formacją działającą na terenie archidiecezji gdańskiej. Naszym głównym zadaniem jest odczytywanie na nowo powołania mężczyzny do przewodzenia i przekazywania wiary w swoich rodzinach i w swoim otoczeniu oraz aktywizacja mężczyzn we wspólnocie Kościoła.

© 2019 Bractwo św. Pawła. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Mega Group