Jakub: Wygrać walkę o samego siebie

Spotykam się z takim poglądem, często niestety słusznym, że dzisiaj wielu mężczyzn nie potrafi odpowiedzialnie podjąć się zadań małżeńskich i ojcowskich, że często załamują się przy najmniejszych trudnościach i dezerterują, zostawiając nieraz kobietę z dzieckiem (dziećmi) na pastwę losu. Zawsze byłem zdania, że jak facet tchórzy, to rolę mężczyzny przejmuje kobieta. Jak w czasie wojny, kiedy faceci zamiast walczyć biorą nogi za pas, a kobiety biorą wtedy za broń. To trochę straszna wizja, zwłaszcza z kobietą trzymającą broń w ręku, ale czy dzisiaj nie jest właśnie tak?

Życie to jest nieustanna walka, a często faceci decydują się na małżeństwo wtedy, kiedy nie są zupełnie do tego przygotowani, kiedy jeszcze nie wygrali walki o samych siebie. No właśnie, ale co to może znaczyć „wygrać walkę o samego siebie”? Kiedyś się nad tym zastanawiałem, kiedy miałem poprowadzić Mszę Świętą dla samotnych mężczyzn i samotnych kobiet, którzy szukali drugiej połowy i jakoś przez lata, nie wiadomo dlaczego, nie mogli jej znaleźć. Ciekawe, że na tę Mszę przyszły tylko kobiety – młodsze, w średnim wieku. Najpierw pomyślałem sobie, że to może problem kobiet, bo skoro mężczyźni nie przychodzą, to pewnie ich to nie dotyczy, albo że może w Polsce jest za dużo kobiet, albo może za dużo księży, a za mało zakonnic... Jak to można pogubić się we własnych myślach. Nic z tych rzeczy. Są tacy samotni faceci, niby dorośli, a jednak nawet nie dojrzeli do tego, że trzeba w życiu stać się pokornym i umieć stanąć w prawdzie, uznając, że samemu nie dam sobie rady i potrzebuję czyjejś pomocy w tym, by podjąć zadanie bycia mężem i ojcem.

Przyszedł mi wtedy na myśl patriarcha Jakub, syn Izaaka, młodszy bliźniaczy brat Ezawa. Pamiętamy może tę historię z Księgi Rodzaju, kiedy to Jakub musiał uciekać z domu po tym, jak wykradł swemu bratu błogosławieństwo ojca i pierworództwo, które należały się jego bratu. Ezaw chciał go za to zabić. Każdy człowiek o zdrowych zmysłach uciekłby, tym bardziej, że Ezaw był mocarny, a Jakub – słabej postury. Niemniej jednak zależało Jakubowi na tym błogosławieństwie tak mocno, że postanowił zaryzykować. Wiemy, że Ezaw sprzedał już wcześniej Jakubowi swoje pierworództwo za miskę soczewicy, lekceważąc sobie coś, co stanowiło rzecz niezwykłej wagi. To błogosławieństwo dla Jakuba było wszystkim, a dla Ezawa było mniej ważne od jego własnego brzucha, który chciał nasycić talerzem zupy.

To, co przychodzi na myśl w tej historii, to to, że Jakub patrząc na swoje życie nie polegał na sobie. Szukał pomocy u samego Boga, musiał też wykazać się sprytem, cierpliwością, odwagą, a nawet poświęcić wszystko po to, by otrzymać to błogosławieństwo. Jednak zależało mu na nim bardziej niż na wszystkim innym.

Czy Bóg nie poddaje nas życiowym próbom, kiedy dokonujemy wyborów pomiędzy tym, co w życiu jest dla nas ważne, a tym, co jest ważne mniej albo wcale? Czy nie sprzedajemy tego, co jest najważniejsze, za miskę soczewicy? Czy nie zachowujemy się jak Ezaw, który myślał, że poradzi sobie w życiu dzięki swojej sile i sprytowi? Pisząc to, mam przed oczyma wielu mężczyzn, którzy urośli w dumę, którzy nie potrafią przebaczyć nawet najmniejszej urazy, którzy zostawili już Pana Boga i przestali szukać Jego błogosławieństwa – dla pieniędzy, prestiżu, kariery… A potem są zdziwieni, że sypie im się małżeństwo…

Św. Matka Teresa z Kalkuty powiedziała kiedyś, że największą nędzą i biedą człowieka jest ta, kiedy myśli, że da sobie radę bez Pana Boga. Jakub stoczył walkę o samego siebie, o to, by pójść w życiu dobrą drogą, żeby nie iść w życie bez Bożego błogosławieństwa. A dzisiaj, błogosławieństwo Pana Boga jest na wyciągnięcie ręki. Trzeba tylko po nie sięgnąć. Ale żeby to zrobić, trzeba stać się pokornym i uświadomić sobie, że bez Boga nie dam sobie rady.

Jaka rada? Zacząć się o to modlić, gorąco modlić o to, by stawać się pokornym sługą Pana Boga, by mieć odwagę w życiu stronić od tego, co tylko na pozór wygląda jak odwaga, męstwo, a jest jedynie budowaniem własnego wizerunku opartego na egoizmie i samozadowoleniu. Trzeba najpierw umieć w życiu poświęcić wiele by móc zyskać naprawdę wszystko. „Bóg mój i wszystko” – kiedyś, po przejściu pewnej drogi swego nawrócenia, powiedział tak św. Franciszek z Asyżu. Kto zaś chce zobaczyć więcej, niech spojrzy na karty Księgi Rodzaju, by prześledzić ciąg dalszy dziejów Jakuba, patriarchy. Pismo Święte jest w końcu na wyciągnięcie ręki.


Darowizna dla Bractwa

Zapraszamy do wsparcia naszego Bractwa dowolną kwotą. Każda złotówka będzie przeznaczone na cele ewangelizacyjne i działania naszej formacji. Zapraszamy do ustawienia stałej subskrypji.

Sklepik Bractwa

Zapraszamy do kontatku:

Mirosław Pajdosz
koordynator sklepiku Bractwa

+48 501 031 882

 

tożsamość.net

Portal o mężczyznach i dla mężczyzn. Jego misją jest pomóc mężczyznom w ich rozwoju - by poczuli się odpowiedzialni za swoje rodziny i stali się ich prawdziwymi głowami.

Posłuchaj nasz Podcast

Polecamy

Bractwo św. Pawła

Jesteśmy męską formacją działającą na terenie archidiecezji gdańskiej. Naszym głównym zadaniem jest odczytywanie na nowo powołania mężczyzny do przewodzenia i przekazywania wiary w swoich rodzinach i w swoim otoczeniu oraz aktywizacja mężczyzn we wspólnocie Kościoła.

© 2018 Bractwo św. Pawła. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Mega Group