Twoje-moje zwycięstwo

Któż z nas nie lubi odnosić zwycięstw. Satysfakcja, poczucie spełnienia, zadowolenie – każdemu sukcesowi towarzyszy cała gama bardzo miłych odczuć. Trudniej przychodzi radość, gdy zostaniemy zaliczeni w poczet zwycięzców, ale mamy pełną świadomość, że tak naprawdę na to nie zasługujemy. Może być tak, że na kwestię zbawienia patrzymy jeszcze jak na sukces, który musimy odnieść sami.

Bardzo zwraca moją uwagę to, jak św. Jan pisze dzisiaj w Apokalipsie o tym, że zwycięstwo dokonuje się dzięki krwi Baranka. Po męsku rzecz biorąc, jest to najgorsza z możliwych opcji. Baranek odnosi zwycięstwo. On, swoją mocą, a ja mam sobie to przypisać! Mam powiedzieć, że jestem zwycięzcą, mimo że w żaden sposób na to zwycięstwo nie zapracowałem!

Jezus uspokaja dzisiaj, że nie musimy czuć się tacy nieporadni, zdani jedynie na łaskę – choć jest to głęboka prawda o naszym zbawieniu. Dalej to zdanie mówi, że zwycięstwo dokonuje się dzięki słowu świadectwa – czyli jednak jest coś, co mogę zrobić! Doświadczając mocy odkupienia, która pochodzi od Jezusa, otrzymuję zbawienie za darmo, jednak mogę na ten dar odpowiedzieć swoim zaangażowaniem, mogę dawać świadectwo.

Świadek to nie jest ten, kto tylko słyszał o czymś. Gdy poszukuje się świadków np. do rozpraw sądowych, potrzeba ludzi, którzy w jakimś sensie brali udział w tym wydarzeniu. Nie mogą to być tylko ci, którzy coś tam wiedzą, to muszą być osoby, które znają prawdę z pierwszej ręki. Podobnie my, aby być dobrymi świadkami Jezusa, musimy być tymi, którzy znają prawdę z pierwszej ręki. W drugim czytaniu czytamy o sytuacji przekomarzania się o to, kto jest lepszym naśladowcą Jezusa, biorąc pod uwagę osobę, od której o Jezusie się uczy.

Oczywiście świadkowie są bardzo ważni, zapalają naszą wiarę, a przykładem swojego życia pokazują, że pójście za Jezusem jest możliwe do zrealizowania. Wszystko to jednak odbywa się tylko i wyłącznie dzięki temu, że mają w sobie doświadczenie miłości Jezusa. Mogę słyszeć o tym, że Bóg mnie kocha, ale nie będzie to dla mnie tak przekonujące, jak moje osobiste doświadczenie miłości Bożej. Ważne jest to, co inni mówią mi o Bogu, ale ważniejsze jest to, co On mówi o sobie samym. Autorytety, świadkowie, mają pomóc mi w zrozumieniu Pana Boga, ale nie mogą mi zastąpić osobistego kontaktu z Nim.

Kolejnym zdaniem, które mnie dzisiaj mocno uderza – i jest dla mnie, jako księdza, szczególnie ważne – jest fragment dzisiejszej Ewangelii: to moment, gdy Jezus modli się za swoich uczniów oraz za tych, którzy dzięki nim przyjmą wiarę w Jezusa. Gdy pomyślę sobie, że Jezus modlił się za mnie już dwa tysiące lat temu, ciarki przechodzą mi po plecach. Ta modlitwa w dalszej części, moim zdaniem, zawiera sedno, w którym rozjaśnia się teza, od której rozpocząłem dzisiejsze rozważania: modlitwa o jedność na wzór jedności Ojca i Syna oraz podkreślenie jedności, jaka zachodzi między Jezusem i uczniami.

Jego zwycięstwo jest moim zwycięstwem – i mogę się z tego chlubić, ponieważ będąc zjednoczony z Jezusem doświadczam tego, że jestem dziedzicem Boga i wszystko, co jest Jego, należy także do mnie. Czy udało mi się dołożyć choć odrobinę do zwycięstwa, które Jezus odnosi na krzyżu? Nie, niestety nie. Jednak dzięki zjednoczeniu, o które dzisiaj Jezus dla nas prosi, możemy czerpać z owoców odkupienia i brać jak ze swojego.


tożsamość.net

Portal o mężczyznach i dla mężczyzn. Jego misją jest pomóc mężczyznom w ich rozwoju - by poczuli się odpowiedzialni za swoje rodziny i stali się ich prawdziwymi głowami.

Posłuchaj nasz Podcast

Polecamy

Bractwo św. Pawła

Jesteśmy męską formacją działającą na terenie archidiecezji gdańskiej. Naszym głównym zadaniem jest odczytywanie na nowo powołania mężczyzny do przewodzenia i przekazywania wiary w swoich rodzinach i w swoim otoczeniu oraz aktywizacja mężczyzn we wspólnocie Kościoła.

© 2018 Bractwo św. Pawła. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Mega Group