Synowie światłości

Przynależę do tej grupy ludzi, na których późne godziny nocne nie robią żadnego wrażenia, natomiast rano – choćbym i spał dwa dni bez przerwy – toczy się walka o życie. W związku z przeżywanym czasem adwentu, a co za tym idzie wcześniejszym niż zawsze wstawaniem na roraty, mam ochotę westchnąć: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida!”.

Nie wiem, czy ma to jakiś związek, ale ciekawi mnie, dlaczego ulitowanie się Jezusa nad wołającymi wiąże się z otworzeniem ich oczu. Można pomyśleć, że odpowiedź jest oczywista: w końcu byli to niewidomi. Wierzę jednak, że wolno nam pójść w rozważaniach nieco dalej.

Być może jest tak, że łatwo mi tak mówić, bo sam – na szczęście – nie doświadczyłem jeszcze żadnego dużego cierpienia, ale bardzo przekonuje mnie argument, że w perspektywie naszej wiary o wiele większym cierpieniem, niż brak zdrowia fizycznego, jest brak życia duchowego. Za każdym razem myślę sobie o tym, gdy idziemy w procesji na początku rorat, że jesteśmy synami światłości, jak mówi o wierzących św. Jan w swojej redakcji Ewangelii czy jak nazywa ich św. Paweł w Liście do Tesaloniczan. Patrząc na palące się lampiony, myślę sobie wtedy jeszcze o tym, co jest napisane w Psalmie 119, że Słowo jest lampą dla moich stóp i światłem na mojej ścieżce. I myślę sobie jeszcze o tym, jak bardzo potrzebuję Chrystusa, żeby rozświetlił blaskiem swojej chwały te mroki i ciemności, które co rusz próbują mnie spowijać.

Może więc faktycznie największym wyrazem litości ze strony Boga jest to, że otwiera oczy, pozwala widzieć, wyciąga z mroku i ciemności. Jak zapisał Ewangelista Mateusz: „Światłem ciała jest oko. Jeśli więc twoje oko jest zdrowe, całe twoje ciało będzie w świetle.  Lecz jeśli twoje oko jest chore, całe twoje ciało będzie w ciemności”. Kiedy pozwalam, aby otaczała mnie ciemność grzechu, kładzie się to cieniem na rzeczywistości, którą dookoła siebie obserwuję. Gdy korzystam z łaski trwania w światłości Pana, On staje się pryzmatem, przez który patrzę na świat.

Prorok Izajasz w pierwszym czytaniu przekazuje nam Słowo, że „w ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widzieć”. Gdy Słowo stało się ciałem, odkupienie stało się nie tylko Bożym planem, ale zaczęło stawać się rzeczywistością. Tak samo i dzisiaj potrzebuję „słów księgi”, potrzebuję Bożego Słowa, aby Ono otwierało moje oczy i pozwalało mi widzieć przez pryzmat blasku chwały Pańskiej.

Ładnie wyglądają różnokolorowe lampiony, gdy w kościele wszystkie inne światła są wygaszone. Ładny to symbol, gdy tak idziemy w ciemności i na „Chwała na wysokości Bogu” zapalają się światła. Pan daje nam taki lampion – swoje Słowo – który będzie oświetlał naszą drogę, zanim nie dotrzemy do naszego życiowego „Chwała na wysokości Bogu”. Można iść po omacku, stawiając niepewnie po jednym małym kroku do przodu. Można też iść za Słowem i doświadczać tego, że „wszyscy wy bowiem jesteście synami światłości i synami dnia. Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności” (1 Tes 5,5).


Darowizna dla Bractwa

Zapraszamy do wsparcia naszego Bractwa dowolną kwotą. Każda złotówka będzie przeznaczone na cele ewangelizacyjne i działania naszej formacji. Zapraszamy do ustawienia stałej subskrypji.

Sklepik Bractwa

Zapraszamy do kontatku:

Mirosław Pajdosz
koordynator sklepiku Bractwa

+48 501 031 882

 

tożsamość.net

Portal o mężczyznach i dla mężczyzn. Jego misją jest pomóc mężczyznom w ich rozwoju - by poczuli się odpowiedzialni za swoje rodziny i stali się ich prawdziwymi głowami.

Posłuchaj nasz Podcast

Polecamy

Bractwo św. Pawła

Jesteśmy męską formacją działającą na terenie archidiecezji gdańskiej. Naszym głównym zadaniem jest odczytywanie na nowo powołania mężczyzny do przewodzenia i przekazywania wiary w swoich rodzinach i w swoim otoczeniu oraz aktywizacja mężczyzn we wspólnocie Kościoła.

© 2019 Bractwo św. Pawła. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Mega Group