Zimowe zmagania z bieganiem

Niewątpliwie zimowy okres bywa dla biegaczy trudny. Po zakończonym sezonie w okolicach października-listopada przychodzi czas na „roztrenowanie”. Relaks i regeneracja to filary 3-4 tygodniowego wypoczynku. Jednak po takim letargu zaczynamy wyznaczać sobie cele na nowy sezon. Dla wielu miłośników truchtania, zwłaszcza tych rozpoczynających, narzuca się pytanie: czy zima to dobry czas na przygotowania?

W świecie sportu utarło się proste powiedzenie, mianowicie: do uprawiania sportu nie ma złej pogody, a jest jedynie nieodpowiedni ubiór. Faktycznie, to, jak się ubierzemy, będzie miało wpływ na komfort podczas treningu. Przyjęła się reguła +10, czyli ubierz się tak, jakby na zewnątrz było 10 stopni więcej. Takie założenie jest przydatne, gdyż nie ubierzemy się zbyt ciepło (czyt. wszystko mokre i przepocone podczas biegu), ani zbyt lekko (czyt. wychłodzenie i w efekcie choroba, choć nie zawsze – rolę odgrywa także indywidualna odporność). Jakie zatem dobrać elementy, by trening był przyjemnością, a nie utrapieniem?

Cały strój oczywiście składa się z termoaktywnej koszulki, a także sportowych legginsów, które przystosowane są do tego, aby wilgoć odpowiednio szybko odprowadzić na zewnątrz. W sklepach sportowych w niewygórowanej cenie można wyposażyć się w taki zestaw (oczywiście należy zakupić kilka koszulek, gdyż przy treningach dzień po dniu musimy mieć coś na zamianę). Czapkę, rękawiczki i tzw. komin także wyszukamy w sportowym sklepie, pozwolą nam uchronić przed zimnem głowę (najwięcej ciepła tracimy właśnie przez nieosłoniętą głowę – niektórzy twierdzą, że nawet 80%, choć wydaje się to troszkę naciągana teoria) i ręce. Komin zaś osłoni kark, choć bywa również stosowany jako osłona twarzy, przy siarczystych mrozach.

Przy wietrznej pogodzie oczywiście przyda się kurtka, która skutecznie ochroni nas od przewiania. Wzór jest dość prosty: rozgrzane ciało + zimny wiatr = L4 (niektórzy żartują, że LB, czyli leżenie bykiem). Oczywiście w fazie przygotowań do wiosennych startów każda przerwa obniża naszą formę, więc czasem przez ignorancję można zapomnieć o dobrych wynikach na wiosnę i trzeba wtedy odłożyć piękne plany o życiówkach na jesień.

Jeśli chodzi o buty, to można powiedzieć, że to złożony i osobny temat. Jednak warto zainwestować w dobre, sportowe obuwie. W końcu największą przeciążenia spadną właśnie na stopy, więc warto je osłonić dobrym butem z odpowiednią amortyzacją. Z pewnością w sklepach sportowych uda się coś wspólnie z obsługą wybrać. Sportowe obuwie na zimę będzie masywniejsze, wodoodporne i antypoślizgowe, przynajmniej w jakimś stopniu. Wszystko zależy też od funduszów, gdyż na rynku są dostępne nawet buty z kolcami, które zapobiegają poślizgom.

Kiedy cały ekwipunek jest już skompletowany, narzuca się pytanie: jak wygląda w praktyce bieganie przy ujemnych temperaturach? Ciężko wydać jednoznaczny werdykt. Według Jurka Skarżyńskiego, maratończyka, można wykonać trening nawet przy 15 stopniach mrozu. Oczywiście do wysiłku w takich warunkach nie przygotujemy się od razu. Tych, którzy zaczynają dopiero przygodę z bieganiem, takie temperatury prędzej przyprawią o stos lekarstw niż wprowadzą na wyższy poziom „biegaczego” wtajemniczenia. Odpowiednim słowem jest tu zapewne „aklimatyzacja” – z każdym sezonem bieganie w mrozach będzie zwyczajnie prostsze i bardziej znośne. Nie można przez to powiedzieć, że osoby rozpoczynające swoją drogę z bieganiem muszą odpuścić sobie zimę i rozpocząć dopiero na wiosnę. Tutaj nie ma jednego wyznacznika, ponieważ Skarżyński wspomina zdecydowanie większe mrozy, przy których odbywały się treningi. Ostatecznie, aby dotlenić organizm podczas wysiłku, zdecydowanie łatwiej oddycha się przez usta, nawet przy dużych mrozach. No cóż, taki mamy klimat w Polsce :)

Natomiast jeśli chodzi o intensywność treningów, to należy pamiętać, że jesteśmy troszkę rozleniwieni okresem „roztrenowania”. Przed nami kilka długich miesięcy trenowania zanim będziemy zbierać żniwa podczas wiosennych startów. Nie ma więc sensu się forsować, ale spokojnie i z rozsądkiem wprowadzać kolejne elementy treningowe. Zatem grudzień spokojnie przeleci nam na wolnych, coraz to dłuższych „wybieganiach” w pierwszym zakresie (pierwszy zakres to takie tempo, przy którym mogę prowadzić konwersację). Dla tych, co nie potrafią się czasem powstrzymać, gdyż czują głód prędkości, śnieg i lód działa jak hamulec, co ostatecznie ma swoje uzasadnienie, ponieważ plan treningowy musi być na tyle rozsądnie rozpisany, abyśmy swoją optymalną wydolność osiągnęli w okolicach wyznaczonego terminu (kwiecień-maj), a nie np. w styczniu.

Ilość treningów zdecydowanie zależy od naszej obecnej formy. Dla początkujących 3 razy w tygodniu w zupełności wystarczy. Normalny cykl to 4 razy w tygodniu, a przy pięciu treningach w tygodniu można uzyskać w wiosennych startach naprawdę dobre czasówki. Pewnie jak w każdej dziedzinie życia, tak i w bieganiu, należy podejść do tematu z rozsądkiem i z wielką dozą cierpliwości. Inaczej się po prostu nie uda. Mróz w okresie zimowym nie jest przeszkodą, gdyż o wiele trudniejszym przeciwnikiem jest krótki dzień, szybko znikające słońce (jeśli w ogóle się pojawi) i szarość dookoła, która skutecznie potrafi odebrać chęć na trening. Jednak dla nas te wszystkie przeszkody służą jedynie do zbudowania mocnego charakteru biegacza i zwycięzcy. Zatem głowa do góry, buty włóż i „biegiem marsz”! Powodzenia!


tożsamość.net

Portal o mężczyznach i dla mężczyzn. Jego misją jest pomóc mężczyznom w ich rozwoju - by poczuli się odpowiedzialni za swoje rodziny i stali się ich prawdziwymi głowami.

Posłuchaj nasz Podcast

Polecamy

Bractwo św. Pawła

Jesteśmy męską formacją działającą na terenie archidiecezji gdańskiej. Naszym głównym zadaniem jest odczytywanie na nowo powołania mężczyzny do przewodzenia i przekazywania wiary w swoich rodzinach i w swoim otoczeniu oraz aktywizacja mężczyzn we wspólnocie Kościoła.

© 2018 Bractwo św. Pawła. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Mega Group