Defilada Rezurekcyjna

Liznąwszy nieco antropologii kulturowej w wydaniu akademickim, z niejakim zdumieniem sięgnąłem wspomnieniami do pierwszomajowych pochodów, względnie do nieśmiertelnych dziewiątomajowych „Parad Zwycięstwa” na Placu Czerwonym w Moskwie. Toż to czyste małpowanie porządnej chrześcijańskiej teologii – zakrzyknąłem wówczas jak Archimedes „Eureka!”. Zamiast procesji Ludu Bożego mamy tutaj, proszę państwa, pochód Proletariatu, zamiast Świętych i Błogosławionych – Przodowników Pracy, zamiast Jezusa – Lenina, zamiast aktu skruchy – partyjną samokrytykę, zamiast raju – panowanie jedynej słusznej ideologii w świecie. Jedna wielka „liturgia”, wszak życie nie znosi próżni, gdy już pozamykano kościoły i przetrzebiono duchowieństwo oraz wiernych. Zamiast, zamiast, zamiast...

Kultura jest wielkim hipertekstem i jako ludzie, nawet w najświętszych dla nas sprawach, choćby to była sprawa proletariacka, czerpiemy skądś sposób jej uczczenia, czyli w jakimś sensie kultu. Kultura i kult – zachowują znaczeniową bliskość nie tylko z racji podobnego brzmienia. Jak bardzo musieli oburzać się starożytni pobożni poganie, widząc jak w IV wieku chrześcijaństwo wychodząc z katakumb zaczerpnęło wprost pełnymi garściami z ich religijnego „teatrum”. Pojawiły się więc w chrześcijaństwie, podobnie jak w wielu innych religiach, procesje. W antyku religijne korowody zakreślały krąg magiczny – wspomnieć można tu odbywające się od ok. XV w. przed Chrystusem misteria eleuzyjskie, w których przenosiło się starogreckie świętości z sanktuarium w Eleusis do Eleusionu w Atenach. A przecież Stary Testament, jakże mocno odcinający się mieczem prorockiego słowa od pogaństwa (w czasach machabejskich także helleńskiego), zna procesje, które właściwie metodą „kopiuj-wklej” dałoby się bez większej obrazy Boskiej przenieść do naszej chrześcijańskiej nowożytności. W miejsce Arki Przymierza pojawia się najpierw Krzyż, a następnie monstrancja z Najświętszym Sakramentem, zaś kościelne ruchy ewangelizacyjne z pewnością nie powstydziłyby się tańczącego przed Panem Króla Dawida (wyśmiewająca go z tego powodu córka Saula do końca życia pozostała bezdzietna). Choć może to i lepiej, że „Katolicy na Ulicy” tańczą akurat wieczorem po procesji, a nie w trakcie. Ale czy np. w Afryce nie tak to właśnie powinno wyglądać?

Można więc stwierdzić, że procesja nie jest formą samą w sobie przypisaną do danej religii, a raczej właściwością każdej ludzkiej kultury, która rzeczy dla człowieka ważne chce wyrażać w formie społecznej, uroczystej i dynamicznej – poprzez pochód obrazujący zarówno trwanie w czasie, jak i postęp danej wspólnoty ludzkiej. To także wyrażenie pewnego porządku, hierarchii społeczeństwa, z której czerpie ono swoją siłę. Nie przypadkiem w języku polskim na określenie pochodu przyjęło się także węgierskie słowo „orszak” – bo przecież Węgry po węgiersku to „Magyarország” – dosłownie „Węgierski Kraj” – więc także pewien lokalny „kosmos” – porządek, hierarchia. Niejeden łowca historycznych legend ucieszyłby się, usłyszawszy, że „orszak” przeniknął do polszczyzny wówczas, gdy Stefan Batory wjeżdżał wraz ze swoją węgierską świtą do Polski. Wtedy to polski szlachcic zapytawszy węgierskiego bratanka „A któż to do nas jedzie?” usłyszał odpowiedź „Magyarország” – i tak to właśnie hierarchiczny pochód urzędniczej świty stał się „orszakiem” (tę historyjkę akurat zmyśliłem, a przecież brzmi dość prawdopodobnie).

Z powyższej perspektywy nietrudno uchwycić wspólne źródło wszelkiej ludzkiej celebracji marszowej, nie tylko religijnej, ale i świeckiej – czy to będzie religijna procesja, kondukt pogrzebowy, czy wojskowa defilada. Sfery te w dodatku głęboko się przenikają, ponieważ ten sam człowiek oddaje Bogu, co boskie, a Cezarowi, co cesarskie. Tym samym sercem kocha Boga, Rodzinę i Ojczyznę. Ekspresja, choć musi się nieco różnić co do okoliczności, zbiega się w człowieku tak, że np. ten sam wierzący oficer podąża wraz z innymi wiernymi w procesji Bożego Ciała, prowadzi córkę do ślubnego ołtarza i maszeruje w defiladzie w dniu Wojska Polskiego – trzy różne pochody i konteksty, a człowiek ten sam.

Jedna z ważniejszych formuł kościelnych – „Kyrie Eleison” – gr. „Panie zmiłuj się” – należy do grupy popularnych zwrotów liturgicznych, które rozprzestrzeniły się w całym chrześcijaństwie „tak jak stały” – bez tłumaczenia – podobnie jak hebrajskie „Hosanna”, „Alleluja”, czy „Amen”. Ks. dr Sławomir Sosnowski w „Bedekerze Liturgicznym” świetnie tłumaczy pogańskie pochodzenie tego okrzyku, stosowanego zarówno w kultach solarnych, jak też na powitanie imperatora lub wodza po zwycięskiej bitwie. I tutaj dochodzimy do istoty naszego, z pozoru obrazoburczo sformułowanego, tytułu „Defilada Rezurekcyjna”. Wyobraźmy sobie wodza, który podbiwszy miasto podąża przez nie otoczony zwycięskimi wojskami. „Panie, zmiłuj się nad nami!” – chlipią nieszczęśliwi jeńcy pędzeni na czele orszaku. Do chóru dołączają stłoczeni po bokach drogi, niepewni swego losu cywile. Bo jak się zwycięzca nie zmiłuje, to głowy polecą. Pamiętajmy, że tradycja, o której mowa, kształtowała się w czasach daleko wcześniejszych od Konwencji Genewskiej i tym podobnych wynalazków mniej lub bardziej skutecznych w czasach nam bliższych.

Cóż więc słyszymy na zakończenie Sekwencji Wielkanocnej, przeznaczonej właśnie na ten rezurekcyjny poranek? „Wiemy, żeś zmartwychwstał, że ten cud prawdziwy, o Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy”. Może ten właśnie kontekst rozjaśni nam tajemnicze stwierdzenie św. Pawła z Listu do Kolosan: „To właśnie, co było naszym przeciwnikiem, usunął z drogi, przygwoździwszy do krzyża. Po rozbrojeniu Zwierzchności i Władz, jawnie wystawił je na widowisko, powiódłszy je dzięki Niemu w triumfie” (Kol 2,14b-15). Wypisz-wymaluj pochód Imperatora. Tyle, że ofiarami nie są ludzie cywilni ani wojskowi, ale wszelakie diabelstwo opisane jako „Zwierzchności i Władze”. Szatan hardy, więc „Kyrie eleison” wołać nie będzie. Dlatego, jak zachęca nas liturgia („o Królu Zwycięzco, bądź nam miłościwy” = „Kyrie eleison”), chociaż my uderzmy w pokorę, bo potężny jest nasz Wybawca. I choć „nie złamie trzciny nadłamanej” – bez naszej czci i stanięcia w prawdzie zbawić nas nie może.

I jeszcze jeden wątek, który w Bractwie organizującym co roku „Defiladę Żołnierzy Wyklętych” tym podatniejszy może znaleźć grunt zrozumienia. Jezus w swojej ziemskiej historii nie miał własnej parady zwycięstwa. A zasłużył na nią, jak nikt inny w dziejach. Parady odbierali wodzowie, pokonawszy innych ludzi, w rywalizacji nie zawsze „sportowej”, nie mówiąc już o ofiarach wśród ludności cywilnej lub zbrodniach wojennych. O ile bardziej na defiladę triumfu zasługuje Zwycięzca śmierci, piekła i szatana? Z nimi nikt dotąd sobie nie poradził, tylko On. Powie ktoś – ale była Niedziela Palmowa. Był uroczysty orszak, było „Hosanna”. Dziwna to defilada przed bitwą, ale bywa i tak, dla podniesienia morale żołnierzy. Tymczasem skłaniałbym się do zdania niektórych teologów, że palmowy orszak bardziej nadawał się na kondukt pogrzebowy Jezusa (wielkiego pogrzebu też później nie miał), bo i sam Jezus postrzegał wydarzenia sprzed męki jako pewne działania „na zapas”. I tak np. kiedy Judasz zaczął się burzyć na „rozrzutność” Marii, namaszczającej Zbawiciela w Betanii drogocennym olejkiem „na sześć dni przed Paschą”, Ten mu odpowiedział: „Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu” (J 12,7).

Kiedy bladym (a w tym roku także śnieżnym gdzieniegdzie) świtem wychodziliśmy w rezurekcyjnej procesji z naszych kościołów, to była procesja bardzo szczególna. Bardzo męska. To była dłużna Jezusowi Chrystusowi defilada zwycięstwa nad śmiercią, piekłem i szatanem. Dał nam Zbawiciel zaszczyt maszerowania jako Jego wierne wojsko. Zmiłował się nad nami – tak jak błagaliśmy: „Kyrie eleison” – i zaprosił każdego z nas na własną, najbardziej zasłużoną paradę. Defiladę, której na ziemi sam nigdy nie odebrał.

 


tożsamość.net

Portal o mężczyznach i dla mężczyzn. Jego misją jest pomóc mężczyznom w ich rozwoju - by poczuli się odpowiedzialni za swoje rodziny i stali się ich prawdziwymi głowami.

Posłuchaj nasz Podcast

Polecamy

Bractwo św. Pawła

Jesteśmy męską formacją działającą na terenie archidiecezji gdańskiej. Naszym głównym zadaniem jest odczytywanie na nowo powołania mężczyzny do przewodzenia i przekazywania wiary w swoich rodzinach i w swoim otoczeniu oraz aktywizacja mężczyzn we wspólnocie Kościoła.

Nadchodzące wydarzenia

2018.09.21-22 Rozpoczęcie Roku Formacyjnego Grup Małżeńskich

Wakacje się skończyły, tak więc wracamy do naszych spotkań w grupach małżeńskich.

2018.09.29-30 Inauguracja oddziału 07 w Par. MB Nieust. Pomocy w Pruszczu Gdańskim

Bractwo rośnie. Wciąż jest wielu mężczyzn, którzy szukają swojego miejsca w Kościele. Zapraszamy do parafii Parafia pw. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim na wspólne przeżywanie Eucharystii.

2018.10.01-12.03 Szkoła dla Rodziców ETAP1 warsztaty psychoedukacyjne -10 spotkań

⏰ 10 spotkań po 2-2,5 godziny (1 raz w tygodniu)⛪Miejsce: Parafia Urszuli Ledóchowskiej w Gdańsku

2018.10.11 Wyznanie Wiary - diecezjalne spotkanie mężczyzn

Serdecznie zapraszamy na pierwsze spotkanie w ramach "Mszy św. w intencji mężczyzn". Gościem spotkanie będzie ks. Jan Perszon, który przybliży nam z perspektywy teologii fundamentalnej czym jest Wiara dla naszego życia.

2018.10.20 Różaniec w intencji Rodzin, Bractwa i Polski

Zapraszamy na spotkanie modlitewne wszystkie oddziały Bractwa wraz z rodzinami, wszystkich sympatyków, jak również każdego chętnego do wspólnej modlitwy.

2018.11.05 - Wiara w Piśmie Świętym - diecezjalne spotkanie mężczyzn

Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie w ramach "Mszy św. w intencji mężczyzn". Gościem spotkanie będzie ks. dr Piotr Przyborek, biblista, wykładowca w Gdańskim Seminarium Duchownym oraz twórca Szkoły Biblijnej.

2018.12.12 Wiara, a Rozum - diecezjalne spotkanie mężczyzn

Serdecznie zapraszamy na kolejne spotkanie w ramach "Mszy św. w intencji mężczyzn". Gościem spotkanie będzie ks. dr Adam Jeszka, doktor filozofii na Wydziale Filozofii Chrześcijańskiej Uniwersytetu Navarry, wykładowca filozofii w Gdańskim Seminarium Duchownym.

2018.12.17 Wigilia Bractwa

Zapraszamy wszystkie oddziały, kapłanów posługujących na wspólne świętowanie Bożego Narodzenia.

2018.12.31 Sylwester Bractwa

Zapraszamy wszystkie oddziały i sympatyków na sylwestrową imprezę. Tym razem bawimy się na Przymorzu. Liczba miejsc ograniczona.
© 2018 Bractwo św. Pawła. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Mega Group