Betlejem na ziemi pogan

Dzisiejsza Konya jest miastem niemałym, ludniejszym od Warszawy o jakieś 320 tys. mieszkańców. Gród wielce starożytny, dziś w południowej Turcji, zwany przez Ksenofonta Ikonium, w II w. przed Chrystusem przeszedł pokojowo spod panowania helleńskiego pod rzymskie na mocy testamentu Attalosa. Nawiedzeni przez Apostołów ikonianie do nauki Zbawiciela miłością nie zapałali. „Gdy Paweł i Barnaba dowiedzieli się w Ikonium, że poganie i Żydzi wraz ze swymi władzami zamierzają ich znieważyć i ukamienować, uciekli do miast Likaonii: do Listry i Derbe oraz w ich okolice i tam głosili Ewangelię” (Dz 14,5) – czytamy w poniedziałek V Tygodnia Wielkanocnego. Miasto, chociaż bardzo niegościnne dla Uczniów Pańskich, stoi do dzisiaj i ma się dobrze. Natomiast z sąsiedniej Listry, do której święci Paweł i Barnaba uszli z życiem, a którą dziś chciałbym nazwać „Betlejem na ziemi pogan”, pozostały jedynie ruiny, najpóźniejsze z nich – z czasów bizantyjskich.

Jak widać, prototyp Sodomy i Gomory (mam oczywiście na myśli Bożą odpowiedź na bezeceństwa w postaci deszczu ognia i siarki) nie zawsze działa w sposób przewidywalny i być może dlatego jeszcze Gród nad Motławą, tudzież inne miasta europejskie, wciąż jako tako stoją. Ot, taki paradoks Opatrzności, który przypominam sobie, ilekroć nowy biskup pomocniczy otrzymuje stolicę tytularną. To zwyczaj nadawania biskupom niebędącym biskupami diecezjalnymi tytułu dawnej, nieistniejącej już diecezji. Może to takie delikatne przypomnienie papieża: „Popatrz, bracie: nic nie jest na tym świecie wieczne. Naharujesz się, a potem może być i tak, że tylko piach zagwiżdże z wiatrem w ruinach. Więc nie przejmuj się (zbytnio) swoją rolą”. W ten sposób i nasi biskupi pomocniczy w Gdańsku otrzymali stolice tytularne: bp Wiesław Szlachetka – Vageata (obecnie Algieria); bp Zbigniew Zieliński – Medeli (obecnie Tunezja). Ciekawe, czy istnieje tradycja nawiedzania przez biskupów ich tytularnych jurysdykcji, choć osobiście wolałbym bardziej wczasy w Tunezji, niż w Algierii (w Polsce i tak najpiękniej).

I tym razem (podobnie jak w tekście „Wściekłe owce”) moją uwagę przykuł sposób zachowania pogan w kontakcie z ewangelizacją. U Prusów zapanowała wściekłość. W Ikonium – spisek. A w Listrze? Entuzjazm! I to jaki! Po cudzie uzdrowienia przez Apostołów człowieka od urodzenia niepełnosprawnego ruchowo „tłumy zaczęły wołać po likaońsku: Bogowie przybrali postać ludzi i zstąpili do nas! Barnabę nazywali Zeusem, a Pawła Hermesem, gdyż głównie on przemawiał. A kapłan Zeusa, który miał świątynię przed miastem, przywiódł przed bramę woły i przyniósł wieńce, i chciał razem z tłumem złożyć ofiarę” (Dz 14,11b-13). Święci Paweł i Barnaba powinni być wniebowzięci, a tymczasem drą szaty. Coś najwyraźniej poszło nie tak. Odpowiedź znajdujemy w Psalmie 115, wykonywanym w liturgii zaraz po czytaniu z Dziejów: „Nie nam, Panie, nie nam, lecz Twemu imieniu daj chwałę za łaskę i wierność Twoją”. I dobrze, że w porę „rzucili się w tłum, krzycząc: Ludzie, dlaczego to robicie! My także jesteśmy ludźmi, podobnie jak wy podlegamy cierpieniom (…) Tymi słowami ledwie powstrzymali tłumy od złożenia im ofiary” (Dz 14,14b-18). Zresztą za chwilę spektakl i tak został brutalnie przerwany przez przybyłych właśnie Pawłowych rodaków, którzy listryjskie „hosanna” szybko zamienili w jerozolimskie „ukamienuj”.

Woły, wieńce, złote bałwany, tańce – jednym słowem cyrk i „umba-makumba” – a ja bym chciał tych pogan nie tylko rozumieć, jak Prusów czy Żydów z ich naruszoną strefą komfortu, ale nawet i trochę bronić. O czym świadczy cały ten pogański teatr? O tęsknocie za boskością, za doświadczeniem działania Boga Żywego. Żydzi byli w lepszej sytuacji, bo czekali na Mesjasza. Poganie niby to poprzestawali na misteriach, niby na nic szczególnego nie czekali – obłaskawiali tylko siły natury i kultury za pomocą kosmicznych rytuałów. Ale gdy pojawił się ślad Mesjasza – bo przecież cud uzdrowienia jako dzieło zaświadczył wybitnie o wielkości Stwórcy i Odkupiciela – zareagowali natychmiast i spontanicznie.

Naiwni byli? A może po prostu bardzo spragnieni. A jak zareagowali na Dobrą Nowinę pasterze z betlejemskich pastwisk? A jak zareagowali Mędrcy ze Wschodu, zresztą również poganie, na odkrycie, że ma się narodzić Mesjasz? Każdy przytargał do żłóbka, co miał najlepszego: owce, złoto, kadzidło, mirrę… Poganie z Listry nie mogli słyszeć o Betlejem – odległej mieścinie, nieco zapadłej jak ich własna. Nie mogli do Betlejem pójść, gdy rodził się Mesjasz Pan. Tymczasem Betlejem przyszło do nich. Jezus Chrystus narodził się dla nich w cudzie i słowie Apostołów. A że Go nie poznali? Sami Uczniowie Pańscy po Zmartwychwstaniu miewali z tym kłopoty: niewiasty u grobu, uczniowie w drodze do Emaus, a nawet i niedowierzający Apostołowie zamknięci od wewnątrz w Wieczerniku. Mieszkańcy Listry może i nie poznali, ale trudno o nich powiedzieć, że „serca nie pałały w nich”.


 

tożsamość.net

Portal o mężczyznach i dla mężczyzn. Jego misją jest pomóc mężczyznom w ich rozwoju - by poczuli się odpowiedzialni za swoje rodziny i stali się ich prawdziwymi głowami.

Posłuchaj nasz Podcast

Polecamy

Bractwo św. Pawła

Jesteśmy męską formacją działającą na terenie archidiecezji gdańskiej. Naszym głównym zadaniem jest odczytywanie na nowo powołania mężczyzny do przewodzenia i przekazywania wiary w swoich rodzinach i w swoim otoczeniu oraz aktywizacja mężczyzn we wspólnocie Kościoła.

© 2018 Bractwo św. Pawła. Wszystkie prawa zastrzeżone. Realizacja Mega Group